Przyjaźń między kobietami

Od kiedy pamiętam zawsze miałam problemy w relacji z innymi kobietami. To zawsze facetów w moim życiu mogłam zazwać „przyjaciółmi”. Kobiety bardzo szybko się pojawiały, ale często gwałtownie „odchodziły”. Czy my wszystkie nie mamy takich doświadczeń? Że w jednej chwili czujesz z inną kobietą porozumienie dusz, by po latach wspominać ją..”a to s..ka była” ;)

A tak poważniej… Nie rozumiem kobiet ;) Mój mąż się śmieje, że jestem facetem ;) Coś w tym jest, bo nie łapię tych wszystkich gierek, manipulacji, fochów i „domyśl się”. Nie domyślę się – mi trzeba wyłożyć jasno „o co cho”. Z facetami jest inaczej. Żadnych podchodów. Do tej pory jest taka osoba (może nawet 2), na którą wiem, że zawsze mogę liczyć. W nocy, o północy (dosłownie) i jest. Bywa, że nie widzimy się bardzo długo…ale gdzieś tam, po drugiej stronie kabelków jest ta dobra męska dusza. Która skrobie parę literek raz na jakiś czas i to wystarczy – po prostu jest..od wielu wielu lat. Co ciekawe – nawet dawna relacja damsko-męska nie zakłóca tej przyjaźni…jak to między „facetami… ;) był seks? był! i co z tego? to nie wyklucza niczego…. Dla mnie to oczywiste. Myślę, że dla innych kobiet nie.

Na kobiety ciągle trzeba uważać…tu źle spojrzysz, tu zastosujesz gruby żart, tu nie domyślisz  się o co jej chodziło 4miesiące temu. Przerasta mnie to. Białe jest dla mnie białe. Czy ja mogę być odpowiedzialna za to, że ktoś widzi czarne? Moje intencje są najważniejsze. A one są szczere wobec osób, którymi się otaczam. Nie ma drugiego dna, nie ma prawdziwszej prawdy. Po prostu jestem ja – z sercem na dłoni i wiarą w drugiego człowieka. I znów uciekło coś…

Opublikowano Bez kategorii, związek | Otagowano , , , , , | 2 komentarzy

Rocznica ślubu

Dziś mija 6 lat od kiedy powiedzieliśmy sobie z Nim TAK. Czas szybko leci. To fakt. Nasz syn ma już 5 lat. Po dzieciach najszybciej widać upływający czas. 6 lat temu, w górach, świat stanął na głowie. Mój świat. Wtedy wszyscy się pukali w głowę – brać ślub po 4 miesiącach znajomości? Ale wiedzieliśmy, że tego chcemy.  Od samego początku kiedy się tylko poznaliśmy. Poza tym, czy jakikolwiek kilkuletni związek daje gwarancję długiego małżeństwa? Nie ma na to reguł. My jesteśmy ze sobą 6 lat. Nie było łatwo przez te wszystkie lata…. Zaczynanie wszystkiego od nowego, w nowym kraju, z dala od rodziny i znajomych – to nie jest prosta sprawa. Ale gdy tak siedzę sobie w moim duńskim domku, na kanapie, z mężem i dziećmi i rosnącym brzuchem…. to myślę sobie – jestem szczęściarą. Bo znalazłam swoje miejsce na świecie. Obok Niego. W Danii, którą oboje pokochaliśmy bardzo. Mieszkamy tu już prawie 3 lata. I jest dobrze. W naszym kraju nie mielibyśmy tyle możliwości ile mamy tutaj…. ale to już temat na inne notki.

Czy za kolejne 6 lat dalej będziemy tutaj? Mam nadzieję, że tak. Bo jeśli coś jest dobre to po co to zmieniać? I to się tyczy także małżeństwa ;) Nie chcę nic zmieniać :D

A to zdjęcie z mojego ogródka :)

dom

Opublikowano ciąża, Dania, związek | 1 komentarz

Wracam

Bardzo dawno mnie tu nie było. O dziwo pamiętam jeszcze hasło i nikt tego bloga nie skasował. Nie mogę uwierzyć, że tyle już minęło od mojej ostatniej notki.

Co się zmieniło?

Wiele i niewiele. Już prawie 3 lata mieszkamy w Danii. Chłopcy rosną, odnaleźli się świetnie w nowym miejscu…. A ja? Zostanę Mamą po raz 3. Tym razem to będzie dziewczynka :) Suwaczek ciąży po prawej stronie :)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Obiecanki cacanki

Jestem okropna…Obiecuję, że wracam, że będę pisać… I d… Nie ma mnie…

Ale świat nie znosi pustki. Postanowiłam rozstać się z FB, czy na zawsze? nie wiem. Ale to straszny pochłaniacz czasu. Postanowiłam spędzać go bardziej efektywnie.

Niedługo minie rok od kiedy jesteśmy w Danii. A jeszcze niedawno – 3 lata temu – planowałam wszystko z najdrobniejszymi detalami – jak wyjechać, jak zostać, jak przetrwać… Wygląda na to, że plan „przetrwanie” już wypalił – teraz czas na „rozwój.”

Moje dzieci czują się tutaj bardzo dobrze. Młodszy synek nie mógł ostatnio pójść do przedszkola i wypalił – Mamo, jest mi bardzo przykro – ja bardzo kocham swoje przedszkole.
Starszy, po sporych przygodach wreszcie trafił do właściwego miejsca. To…trzecia szkoła – z całą pewnością ostatnia – do 18-stki na pewno :)
Ta szkoła… jest jak marzenie – dokładnie o tym marzyłam dla mojego dziecka. O miejscu gdzie będą wiedzieć jak z nim pracować, o miejscu które będzie dostosowane do jego potrzeb. Kubol uwielbia tam chodzić…czego chcieć więcej? :)

A tu synka szkoła.

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Jednak wracam na bloga ;)

Miałam nie pisać bloga, po pierwszych wpisach uznałam, że to nie ma sensu – ale jednak tu wracam. Tyle się dzieje, mam potrzebę się czasem zwyczajnie wygadać – nie wiem czy ktoś to będzie czytał, ale spróbuję… Poza tym chciałabym pokazać Danię taką jaką widzę każdego dnia. Zatem…
Co wydarzyło się od kwietnia?

Mieszkamy na hmm… duńskiej wsi ;) to nasze miasteczko ma 8 tys mieszkańców chyba. Mamy 5 km do morza, i 5 km do „dużego miasta” – jakieś 35 tys. mieszkańców. Kopenhaga – 45 km. Nie jest źle.

Mieszkamy w małym domku z ogródkiem. Po kilku miesiącach w 1 pokoju z kuchnią i łazienką to prawdziwy luksus. Przenieśliśmy się z centrum Kopenhagi i mimo, że Kopenhagę kocham miłością bezgraniczną – to z całą pewnością to była dobra decyzja. Mój młodszy syn, na pierwszym spacerze w nowym domu powiedział – „Ale tu niesamowicie, taki spokój i cisza”… Nic dodać nic ująć. Jest tu cicho, spokojnie, bezpiecznie, same domki,

No to zaczynamy – Dania – restart.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

O pisaniu…

Ostatnio podczytywałam dyskusję, po co ludzie piszą blogi. Takie o „dupie Maryni” i inne takie. Nie ma chyba jednego powodu dlaczego ja to robię. Lubię pisać, inaczej, lubię zapisywać, piszę to inne rzeczy ;)
Zatem sobie tu zapisuję to i owo…ale może Umberto Eco mnie wybawi:

„Jedną tylko rzecz pisze się dla siebie i jest to lista zakupów. Służy do zapamiętania, co masz kupić, a kiedy już kupiłeś, możesz ją podrzeć, bo do niczego innego się nie przyda. Wszystko inne piszesz, żeby coś komuś powiedzieć.”

ps. Codziennie uczę mojego młodszego synka kilku duńskich słówek. Tak sobie postanowiłam, że codziennie będą 3. Odpytuję go potem, skubany ładnie pamięta. To jest niesamowite jak dzieci szybko łapią nowe rzeczy. A ten jego akcent? :) Szok. Słowa na dziś to – ser, jabłko, trzy :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , | 3 komentarzy

Kopenhaga 10 lat później

Często podczas rozmów z moim mężem padają słowa… Dlaczego nie wyjechaliśmy z kraju 10 lat temu? :)  Ba, nawet mój własny rodzony ojciec o to pyta. No cóż… Do pewnych rzeczy dojrzewa się powoli, podobno to co najdoskonalsze tak dojrzewa – i tej wersji się trzymajmy.

Moja miłość do Kopenhagi trwa już właśnie 10 lat. Po raz pierwszy zawitałam do tego miasta w 2003 roku, w Wielkanoc. Wtedy jeszcze nie byliśmy w UE, zatem były kontrole graniczne i takie tam. Byłam tu z ówczesnym chłopakiem, być może dlatego tak pamiętam niemal każdy szczegół tej wyprawy, bo była to tzw. podróż na koniec związku. Ale to nieistotne :)
Kopenhaga mnie wtedy zachwyciła. Zachłysnęłam się tym co tu zobaczyłam. Chyba jednak wtedy nie śmiałam nawet marzyć, że mogę w niej zamieszkać. Zresztą wtedy byłam na innym etapie życia. Sama, bez zobowiązań, niedawno przekroczyłam 23 lata…a do tego robiłam tzw. karierę w jednym ze stołecznych dzienników. Po co miałam chcieć wyjeżdżać?

10 lat minęło błyskawicznie. Kopenhaga ciągle tak samo piękna…tylko bagaż jakby cięższy. Wychodzę (i zawsze będę wychodzić ;) ) z takiego założenia, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. Ja dopiero po 30-tce znalazłam swoje miejsce na ziemii, prę do przodu w stronę swoich planów i nie obchodzą mnie ani pukania innych w czoło, ani zdania, które mają mnie do tego wszystkiego zniechęcić. Już przywykłam, że ludziom brakuje po pierwsze odwagi, po drugie wiary, po trzecie umiejętności organizacji. Ja to wszystko dostałam w pakiecie widać. Nie mam problemu z tym, by opuszczać raz po raz swoją strefę komfortu.

Niedawno trafiłam na takie zdanie gdzieś…”Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą mówili, że ci się nie uda. Wtedy wstań, odwróć się i powiedz, no to k…. patrz”. Nic dodać nic ująć :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 10 komentarzy

Czemu emigracja?

No to może na początek… Czemu emigracja?

Wielu zadaje mi to pytanie. Ostatnio niemal codziennie. Dlaczego zdecydowaliście się wyjechać do Danii? A dlaczego Dania? Potem oczywiście, a czy się nie boicie/baliście? dlaczego tak ryzykujecie? O tym może w dalszej części blogu, to temat rzeka, mogę o tym długo. Uspokoję wszystkich. Do wyjazdu przygotowywaliśmy się od 1,5 roku. Postawiliśmy wszystko na jedną kartę.

Uwielbiamy Skandynawię. Jej klimat, ludzi, spokój, inny świat, tak różny od Polski. W naszym kraju nie dzieje się od dawna najlepiej, młodzi wykształceni ludzie są albo zwalniani z pracy, albo pracują za grosze. Służba zdrowia, dostęp do edukacji, to tylko niektóre przykłady tego co nie funkcjonuje dobrze. Być może uogólniam, pewnie wiele osób odnajduje się w Polsce, no i super. Ale ja poczułam, że to już nie jest moje miejsce. Mieliśmy  już dość – tego, że nie ma miejsca dla dzieci w przedszkolach, że za terapię naszego dziecka płacimy tylko my, bo nikt nam niczego nie zapewni, itp, itd. Nie chcę się skupiać na narzekactwie. Mamy wolny wybór, UE działa, także droga była (dość) wolna ;)

Główny powód wyjazdu to zdrowie naszego 8-letniego syna, który cierpi na autyzm. O systemie państwa opiekuńczego, skandynawskiego, to ja mogę długo. Zostawię to sobie na później. W Danii nie musimy się martwić co się stanie z naszym synem jak nas zabraknie, wiem, że Państwo o niego zadba i tylko to muszę wiedzieć.

W Polsce nie mam czasu być matką, a raczej Matką. Terapie, bieganie od specjalisty do specjalisty, diagnozy, turnusy i szarpanie się ze wszystkim. Głównie z finansami. No i jeszcze najważniejsze – jesteś matką niepełnosprawnego dziecka? sprawujesz nad nim opiekę? państwo o Ciebie zadba – dostaniesz 620 zł, bez możliwości dorobienia. Panie Premierze! Jak żyć? ;) To nie jest śmieszne, to jest straszne. Już nie mamy sił z tym walczyć. Nasze dzieci będą miały godne życie. Zrobimy wszystko, by tak było.

Niech się dzieje :)

Opublikowano Bez kategorii | Otagowano , , , , | 3 komentarzy