Kopenhaga 10 lat później

Często podczas rozmów z moim mężem padają słowa… Dlaczego nie wyjechaliśmy z kraju 10 lat temu? :)  Ba, nawet mój własny rodzony ojciec o to pyta. No cóż… Do pewnych rzeczy dojrzewa się powoli, podobno to co najdoskonalsze tak dojrzewa – i tej wersji się trzymajmy.

Moja miłość do Kopenhagi trwa już właśnie 10 lat. Po raz pierwszy zawitałam do tego miasta w 2003 roku, w Wielkanoc. Wtedy jeszcze nie byliśmy w UE, zatem były kontrole graniczne i takie tam. Byłam tu z ówczesnym chłopakiem, być może dlatego tak pamiętam niemal każdy szczegół tej wyprawy, bo była to tzw. podróż na koniec związku. Ale to nieistotne :)
Kopenhaga mnie wtedy zachwyciła. Zachłysnęłam się tym co tu zobaczyłam. Chyba jednak wtedy nie śmiałam nawet marzyć, że mogę w niej zamieszkać. Zresztą wtedy byłam na innym etapie życia. Sama, bez zobowiązań, niedawno przekroczyłam 23 lata…a do tego robiłam tzw. karierę w jednym ze stołecznych dzienników. Po co miałam chcieć wyjeżdżać?

10 lat minęło błyskawicznie. Kopenhaga ciągle tak samo piękna…tylko bagaż jakby cięższy. Wychodzę (i zawsze będę wychodzić ;) ) z takiego założenia, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. Ja dopiero po 30-tce znalazłam swoje miejsce na ziemii, prę do przodu w stronę swoich planów i nie obchodzą mnie ani pukania innych w czoło, ani zdania, które mają mnie do tego wszystkiego zniechęcić. Już przywykłam, że ludziom brakuje po pierwsze odwagi, po drugie wiary, po trzecie umiejętności organizacji. Ja to wszystko dostałam w pakiecie widać. Nie mam problemu z tym, by opuszczać raz po raz swoją strefę komfortu.

Niedawno trafiłam na takie zdanie gdzieś…”Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą mówili, że ci się nie uda. Wtedy wstań, odwróć się i powiedz, no to k…. patrz”. Nic dodać nic ująć :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

10 odpowiedzi na „Kopenhaga 10 lat później

  1. ~Agha pisze:

    Witaj Lena, czy możesz się do mnie odezwać na email? Stoję przed podjęciem podobnych decyzji. Chciałabym móc Cię zapytać o to, co dla mnie ważne.
    Pozdarwiam nocą porą

  2. ~Lusi pisze:

    Gratuluję decyzji, wiary w marzenia i ich realizacji. Super że będziesz opisywać Waszą duńską przygodę. Wspaniale że przed całą rodziną nowe fascynujące perspektywy. Zatem z niecierpliwością oczekuję dalszych wpisów. Pozdrawiam serdecznie :-)

  3. ~lolek pisze:

    Super! Będę wpadała często :) i już ukradłam Ci jeden cytat :)

  4. Witaj :) Fajnie, że piszesz, będę czytała regularnie. No i życzę powodzenia, oby to było Wasze miejsce na ziemi!
    Pozdrawiam Asia.

  5. ~edex80 pisze:

    Więc cóż napisać.
    Cieszę się, że realizujesz marzenia. Dokładnie, marzenia są niekiedy na wyciągnięcie ręki, jednak brakuje nam odwagi – bo co też ludzie powiedzą. A niech mówią. Lepiej dla nich niech zajmą się sobą i swoimi marzeniami.

    Myślę, że to wchodzi zazdrość… wielka zazdrość, bo Tobie się coś udaje a innym nie. Może też by wyszło, ale … brakuje odwagi, często rezygnują – niekiedy będąc tak blisko celu.

    Lena powodzenia.
    Wiedz, że będę wpadać jak tylko się da i pojawi nowa notatka. Będziesz przeze mnie obserwowana :D

    Cieplutko z POLSKI pozdrawiam :*

  6. ~Aeidenn pisze:

    Trzymam kciuki za bloga i gratuluję, zazdroszczę wzięcia życia w swoje ręce! Daj znać jak nauka języka, jak życie. Będę zaglądać!

  7. ~Gosia pisze:

    Cieszę się, że zaczęłaś i kibicuję bardzo :))) Czytać będę regularnie! Pozdrawiam:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>